Jak naprawdę wyglądał Jagiełło? Dlaczego książki o przeszłości tak nas fascynują? Czy kobiety są lepszymi szpiegami od mężczyzn? I czy serial „1670” pomaga w nauce historii? Odpowiedzi na te pytania szukali uczestnicy ostatniego dnia festiwalu Fale Historii Fale Wolności, który zakończył się koncertem zespołu WoWaKin przyjętym przez publiczność owacjami.
Ostatni dzień festiwalu – w odróżnieniu od dwóch pierwszych – w dużej mierze poświęcony został historii dawnej. Rozpoczął się od arcyciekawej rozmowy łączącej dynastię Jagiellonów z najnowszymi zdobyczami techniki – Sztuczną Inteligencją.
Sztuczna inteligencja odtwarza przeszłość
W panelu „Historia odtworzona. Czy AI zmienia nasze widzenie przeszłości?” profesor Bożena Czwojdrak, historyczka, specjalistka średniowiecza, ekspertka projektu „Odkryj prawdziwe oblicza Jagiellonów z National Geographic Polska” w rozmowie z Michałem Wójcikiem zdradziła, jak wyglądało odtwarzanie wyglądu polskich władców z użyciem narzędzi AI.
Cały ten projekt polegał na tym, jak by Państwo robili portret pamięciowy przestępcy. Dostawałam czas na znalezienie wszelkich możliwych informacji dotyczących wizerunku Jagiełły. Nie mamy jeszcze portretów z tego czasu, więc szukałam jakichkolwiek informacji w źródłach, najczęściej narracyjnych. Następnie spędzałam godziny na rozmowach telefonicznych z Marcinem Bondarowiczem, kiedy opisywałam mu kształt brwi, jakie miał czoło, ewentualnie zakola, kolorze oczu.
– zaczęła profesor Czwojdrak.
Na tej podstawie rysownik tworzył portret „pamięciowy”, który dalej był poddawany poprawkom i dopiero potem następowała próba przekształcenia tego z użyciem narzędzi Sztucznej Inteligencji, za co odpowiadał Mateusz Doroszko. Wszystko pod czujnym okiem Łukasza Załuskiego, redaktora naczelnego National Geographic Polska, także miłośnik historii, szczególnie epoki Jagiellonów.
AI zmieniło nam optykę. To są już tak dokładne wizerunki, niemal jak zdjęcia. Choć wiemy, że zdjęciami nie są
– stwierdził Michał Wójcik przyglądając się wyświetlanym na ekranie portretom władców.
Podczas spotkania uczestnicy dowiedzieli się na przykład, że poczet królów i władców polskich Jana Matejki ma niewiele wspólnego z rzeczywistością.
Tak na dobrą sprawę Matejko rekonstruował swoich znajomych. Przecież Jadwiga to jest jego żona Teodora. Większość jego znajomych jest portretowana jako władców polskich. My tak na dobrą sprawę widzimy kolegów Matejki, którym dodał oczywiście loków różnych.
– stwierdziła Bożena Czwojdrak.
Bardzo ciekawym wątkiem poruszonym podczas rozmowy przez Michała Wójcika był włos z brody Mikołaja Kopernika, który został odnaleziony w księdze przechowywanej w Szwecji, a zrabowanej podczas potopu szwedzkiego. DNA z tego włosa porównano z DNA szczątek znalezionych we Fromborku i na tej podstawie zrekonstruowano wygląd Kopernika.
Takich ciekawostek podczas dyskusji padło więcej, publiczność słuchała ich z zainteresowaniem i nagrodziła brawami, kiedy rozmówcy postawili kropkę po ostatnim wypowiedzianym zdaniu.


Kryminały historyczne
Po nich przyszedł czas na rozmowę z autorem bestsellerowych kryminałów historycznych Maciejem Siembiedą.
Tuż przed spotkaniem Pan Maciej powiedział mi w sposób niezwykle skromny, że to jest dla niego przełomowy dzień, ponieważ jego książka została nominowana do nagrody Nike
– tymi słowami spotkanie rozpoczął Piotr Pawłowski, a publiczność zaczęła bić brawo. – Jak Pan to przyjął? – to pytanie skierował do siedzącego obok pisarza. – Z godnością starego dębu – padła odpowiedź.
Nominacja dotyczy książki „Gołoborze” z literatury gatunkowej.
Moim podstawowym prawem jest nie wydziwiać. Ktoś kiedyś powiedział takie zdanie, które dotyczy literatury, którą staram się uprawiać: pisać trzeba tak prosto, jak to tylko możliwe. Ale nigdy prościej
– stwierdził pisarz zdradzając tym samym, dlaczego w jego książkach nie ma kwiecistych rozbudowanych opisów i stylistycznych popisów.
Na pytanie prowadzącego o to, dlaczego przeszłość fascynuje czytelników bardziej niż przyszłość, pisarz odpowiedział: Bo przeszłość już się nie zdarzy i fascynujące w niej jest to, jaka ona była naprawdę.
Po tej trwającej godzinę rozmowie przyszedł czas na autografy. Do Macieja Siembiedy ustawił się ogonek fanów z książkami w ręku. O tym, że to faktycznie poczytny autor może też świadczyć fakt, że wszystkie egzemplarze jego powieści dostępne na stoisku działających podczas festiwalu Targów Książki Historycznej i Regionalnej zostały wykupione. Podobnie było także z książkami kolejnych gości festiwalu.
„Kobiety w szpiegowskiej branży”
W debacie zatytułowanej „Od Krystyny Skarbek po Inę Kardasz – kobiety szpiegowskiej branży” udział wzięli pisarz Vincent Severski oraz Piotr Niemczyk, ekspert z zakresu bezpieczeństwa, publicysta, autor książek, a także konsultant i współpracownik Vincenta Severskiego w trakcie prac nad powieścią szpiegowską „Christine. Powieść o Krystynie Skarbek”. Interesującą rozmowę poprowadziła dziennikarka Katarzyna Kużel.
Punktem wyjścia do naszej rozmowy jest Krystyna Skarbek, jednej z najbardziej znanych kobiet wywiadu XX wieku, ale tych postaci było więcej. Czy od jej czasów te ewolucja postępuje, czy wiele się zmieniło, jeśli chodzi o obecność kobiet w branży szpiegowskiej?
– dopytywała.
Specyfika zaangażowania kobiet w wywiadzie, ona pewnie podąża za tym ogólnym trendem takim, że rola kobiet w ogóle w życiu publicznym, gospodarczym, różnym jest coraz większa, ale moim zdaniem nadal w wywiadach ta rola jest mniejsza niż w polityce czy w biznesie […] Wiemy, że większość wielkich korporacji jest kierowanych przez facetów, a kobiety są pojedynczymi przypadkami. W polityce również zdarzają się przypadki typu Margaret Thatcher czy Angela Merkel, ale nadal to są jednak wyjątki. W wywiadzie te wyjątki są jeszcze rzadsze, chociaż w ostatnich latach trzy poważne służby wywiadowcze były kierowane przez kobiety
– stwierdził Piotr Niemczyk.
Kobiety generalnie mają lepsze predyspozycje do szpiegowskiego zawodu, co nie znaczy, że mogłyby same kobiety służyć. Kobiety mają inne poczucie odpowiedzialności, pewien dystans do faktów. Są mniej skłonne do bezsensownego ryzyka. Wszystkie te elementy, które wynikają z natury kobiecej, są w gruncie rzeczy bardzo przydatne.
– powiedział z kolei Vincent Severski.


Bogusław X Magnus kontra Eryk Pomorski
Kolejny temat poruszony podczas festiwalu „Pojedynek na szczycie: Bogusław X Magnus kontra Eryk Pomorski. Gryfici: władza, polityka i legenda” mógł wydawać się hermetyczny, interesujący tylko garstkę fascynatów historii. Organizatorzy wydarzenia po raz kolejny udowodnili, że może z tego wyjść wciągająca opowieść, jeśli zaprosi się do niej odpowiednich gości.
Gwiazdą tego spotkania bez wątpienia został profesor Edward Rymar. 90-letni mediewista, czyli badacz okresu średniowiecza jest autorem wielu publikacji i rozpraw naukowych, w tym opasłych tomów opracowania „Bogusław X Magnus książę pomorski (1454-1523)”, który prezentowany był podczas spotkania. Profesor na każdym kroku zaskakiwał olbrzymią wiedzą na temat tego pomorskiego księcia. Wnikliwie wyjaśniał zawiłości i zależności dynastii Gryfitów.
Kiedy biorący udział w spotkaniu profesor Rafał Simiński zaczął wymieniać z kim mieli kontakty:
Z Luksemburgami już od połowy XIV wieku, czy z Piastami także od XIV wieku, z różnymi liniami książąt niemieckich. Pomorze Gryfitów było również w średniowieczu. Udało się to zapanowania Bogusława X…
Wówczas profesor Rymar natychmiast uzupełniał:
Pomorze ma bardzo powikłaną historię. To trzeba by wyjaśnić po kolei, jak najpierw był uzależniony od elektora brandenburskiego i nie mógł się na zjazd Rzeszy pojawić jako książę pomorski, bo reprezentował go elektor. Były awantury z tego powodu, że Bogusław pojawiał się na zjeździe Rzeszy we Frankfurcie. Elektor od razu protestował: „Jakim prawem wy go tam przyjmujecie?” On nie miał tego statusu księcia z pierwszej kategorii.
A kiedy przez dobrych kilka minut wymieniał koligacje i związki rodzinne Bogusława X w pewnym momencie dr Piotr Migdalski, który wraz z dyrektor Muzeum Joanną Chojecką prowadził spotkanie, zapytał publiczności: – Państwo oczywiście za tym nadążają?
W tym sporze w rolę adwokata Eryka Pomorskiego miał za zadanie wcielić się Cezary Łazarewicz pochodzący z Darłowa.
Jeśli stamtąd pochodzę to mam w sobie gen Eryka Pomorskiego, bo tam wszystko kręci się wokół tej postaci. Eryk Pomorski jest żywą częścią tego miasta, wszyscy do niego się odwołują. W gabinecie burmistrza wisi jego portret, w kościele jest sarkofag króla Eryka. Po prostu uważamy Eryka za jednego z największych władców.
– powiedział.
Serial „1670”
Serial „1670” przyciągnął uwagę milionowej publiczności. Jako historyk jestem ogromną fanką tego serialu. Bawi mnie niezmiennie
– przyznała Joanna Chojecka otwierając ostatnią festiwalową dyskusję zatytułowaną „Rzeczpospolita 1670. Historia między faktem a popkulturą”. – Ale czy to jest odpowiednia forma do opowiadania o historii? – zapytała Kamila Janickiego, historyka, popularyzatora historii i youtubera znanego ze skrajnych wypowiedzi na temat serialu z platformy Netflix.
Mój problem nie jest z tym, że ten serial powstał. Super, że powstał serial z takim zamysłem, żeby przebijać ten nasz balonik pychy, dumy narodowej. My jesteśmy najbardziej przekonanym o własnej wspaniałości narodem na świecie prawie.
– zaczął swoją wypowiedź Kamil Janicki.
Na te słowa wszedł do festiwalowego namiotu nieco spóźniony (z powodu opóźnienia pociągu) Maciej Buchwald, reżyser serialu „1670” i zajął miejsce obok Katarzyny Dypy, dyrektor Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej, gdzie serial był kręcony.
– Bardzo cenię to, że ten serial może przekazać faktyczną wiedzę na temat tamtych czasów – powiedział Maciej Buchwald. Odniósł się także do przekłamania występującego w filmie, gdzie mowa jest o trzech procentach podatku, a – jak zauważył Kamil Janicki – w tamtych czasach podatków nie naliczano procentowo.
Ważne jest też to, że ten serial może wywołać taką dyskusję: To było to trzy procent, czy nie? Może ktoś się dowie, że istniało liberum veto, a ktoś inny powie, że to nie dokładnie było tak. Wiem, że w szkołach puszcza się odcinki serialu, a potem nauczyciele dyskutują o tym z uczniami. Jeśli dla kogoś podręcznik jest zbyt nudny, a serial spowoduje, że zainteresuje się historią tamtego okresu to już to dla mnie jest dużą wartością.
Serial wpłynął także na zainteresowanie skansenem w Kolbuszowej, gdzie były kręcone zdjęcia do filmu.
Zima, grudzień, czas przedświąteczny to taki trochę martwy sezon dla skansenów. Po premierze pierwszego sezonu, po 13 grudnia 2023 roku, nagle pojawiło się dużo młodych ludzi, którzy koniecznie chcieli zajrzeć za bramę skansenu, obejrzeć Adamczychę.
– mówiła Katarzyna Dypa, z Muzeum w Kolbuszowej.


Na tym nie koniec pozytywnych efektów powstania serialu. Najwyraźniej wzrosło także zainteresowanie muzyką dawną, muzyką folkową. Świadczy o tym frekwencja na koncercie zespołu WoWaKin, którego utwory można usłyszeć w „1670”. Festiwalowy namiot zapełnił się publicznością, która entuzjastycznie reagowała na każdy wykonany utwór. Bisy? A jakże! Były! Oj da, oj dana! Oj da, oj dana! Oj dana! To było wspaniałe zwieńczenie trzech dni wydarzenia.
Fotorelacje z festiwalu
Więcej zdjęć z trzydniowego wydarzenia dostępnych jest w poprzednich aktualnościach (wystarczy kliknąć w którąś z poniższych dat).
Przypomnienie kluczowych idei, osób i ruchów, które zmieniały Polskę i świat.
Refleksja nad współczesnymi zagrożeniami wolności.
Debata o fałszowaniu historii, roli świadectwa, odpowiedzialności za pamięć.
Powrót do fundamentów polskości i pomorskiej tradycji: od Piastów, Jagiellonów po Gryfitów.
Historia jako źródło kulturowej siły.



